niedziela, 7 czerwiec 2009

Czy Japonia zmniejszyła przypadki śmierci łóżeczkowej po przesunięciu terminu szczepień?

Komentarz Anonima w poście o książce prof. Czajkowskiej-Majewskiej:
To dlaczego Japończycy przesunęli szczepienia na po 2 roku zycia i nagle dramatycznie zmniejszyla sie ilosc śmierci łóżeczkowych?(pisownia oryginalna - dop. moje)
Po pierwsze, twierdzenie to pochodzi od Viery Scheibner, o której mowa we wspomnianym poście. Bardzo zły wybór źródła wiedzy o szczepieniach. Lepiej poszukać prac ludzi, którzy zawodowo zajmują się medycyną, a nie paleontologią.

Po drugie, przesunięcie szczepień przeciwko krztuścowi w Japonii (1975 r.) z 3 miesiąca na 2 rok życia NIE zmniejszyło liczby przypadków śmierci łóżeczkowej. Liczba ta pozostała na tym samym poziomie, przestano jedynie winić szczepionki.

Po trzecie, przesunięcie to spowodało dramatyczny wzrost zachorowań na krzusiec. W 1979 roku zanotowano ponad 13,000 zachorowań na tą chorobę, w wyniku czego zmarło 41 dzieci. Dla porównania, w 1974 roku zanotowano jedynie 343 zachorowania i zerową śmiertelność.

Przypadek Japonii nie tylko nie jest dowodem na szkodliwość szczepień, ale także potwierdza ich potrzebę.

Mit Japonii (jak i wiele innych) jest powtarzany na tysiącach stron i for antyszczepieniowych. Może czas już sobie odpuścić?

czwartek, 4 czerwiec 2009

Jeśli czytasz Modne Bzdury w RSS

Wiem, że niektórzy z Was czytają moje wpisy w programach ssących kanały RSS. Chciałem zwrócić Waszą uwagę na fakt, że czasami po wysłaniu wpisu na Modne Bzdury, dokonuję małych korekt lub uzupełnień (wasz program od RSS dostaje pierwotną wersję). Oznacza to, że czytając posty z programu RSS możecie dostawać wersję z błędami lub lekko okrojoną. Warto więc klikać na adresy postów i czytać je bezpośrednio z bloga.

Simon Singh odwołuje się od wyroku

W 2008 r. The British Chiropractic Association (BCA) zagroziło brytyjskiemu dziennikarzowi i autorowi naukowemu Simonowi Singhowi procesem o zniesławienie po tym, jak Singh opublikował w The Guardian artykuł na temat niektórych praktyk chiropraktyków. Zarzucił on BCA, że pomimo iż stara się być poważną organizacją "chętnie promuje niesprawdzone [org. bogus - "pretending to be real or genuine"] terapie". BCA poczuło się urażone tymi słowami i odmówiło rozwiązania całej sprawy poza sądem, odrzucając propozycję opublikowania swojej odpowiedzi w The Guardian.

Pomimo optymistycznych nastrojów wstępna rozprawa pod przewodnictwem Sir Davida Eady'ego zakończyła się decyzją niekorzystną dla Singha. Sędzia przyjął skrajnie niekorzystną dla dziennikarza interpretację artykułu i doszedł do wniosku, że artykuł nie jest opinią a stwierdzeniem faktu i "czystym oskarżeniem o nieuczciwość" i "nieuczciwe zachowanie". Oznacza to, że zdaniem sądu Simon Singh oskarżył BCA o świadome nieuczciwe zachowanie (w tym wypadku promowanie nieskutecznych terapii). Singh nie zgadza się z tą intepretacją swojego tekstu i co gorsza taka kwalifikacja czynu ma ogromne konsekwencje dla osoby pozwanej. Singh stanął przed trzema możliwymi rozwiązaniami: zgodzić się na horendalnie drogi proces (może stracić do 500,000 funtów), wycofać się ze swoich słów i pokryć koszta sądowe BCA (nawet 100,000 funtów) lub odwołać się (pociąga to za sobą dalsze koszta i daje małą szansę sukcesu).

Z tych trzech opcji Singh wybrał "najmniej najgorszą" - odwoła się. W swoim liście tłumaczy, że obstaje przy swoim artykule z The Guardian i chce zwrócić uwagę na rażąco niesprawiedliwe prawo brytyjskie, które zbyt frywolnie pozwala na pozwy o zniesławienie. Takie procesy w Wielkiej Brytanii są szokująco drogie (koszty dochodzą do 1,000,000 funtów), a strona pozwana musi dowodzić swojej niewinności.

Na szczęście Simon Singh znalazł wsparcie w ogromnej liczbie organizacji, znanych postaci kultury, nauki i polityki, a także osób prywatnych, które zaoferowały swoje moralne, intelektualne i finansowe wsparcie. W związku ze sprawą przeciwko Singhowi Sense About Science koordynuje już kampanię na rzecz zmiany prawa i nawołuje BCA do kontynuowania dyskusji na temat skuteczności chriopraktyki poza salą sądową. Na stronie SAS znajdziecie wiele materiałów dotyczących całej sprawy wraz z apelem o pomoc. Warto zajrzeć.

Książki Simona Singha można nabyć na brytyjskim Amazonie. Dwa lata temu nakładem wydawnictwa Albatros w Polsce ukazała się jego książka "Wielki wybuch" (empik.com/xexe.pl/merlin.pl).

środa, 3 czerwiec 2009

Samorząd medyczny donosi na SE za promowanie znachorów

Rzepa donosi:
Krakowski samorząd zawiadomił prokuraturę, że informacje zawarte w jednym z dodatków opublikowanym kilka tygodni temu przez "Super Express", zawierającym zdjęcia, nazwiska i numery telefonów uzdrowicieli, to naruszenie przepisów. Te zakazują leczenia osobom, które nie mają wykształcenia medycznego i nie otrzymały prawa wykonywania zawodu od lekarskiego samorządu. – Trudno nam się pogodzić z tym, że ktoś poleca leczenie u znachorów. Trzeba powiedzieć dość temu szaleństwu – irytuje się dr Jerzy Friediger, szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.
Odpowiedź Super Expressu:
– My tylko informujemy o usługach bioenergoterapeutów. Radzimy, jak odróżnić uzdrowiciela od oszusta – odpiera zarzut Hubert Biskupski, wicenaczelny "Super Expressu". – Nasze dodatki nie są płatną reklamą i nie łamią prawa. Nie zachęcamy, by rezygnować z leczenia u lekarza. Nie ma w nich słowa, że uzdrawianie jest leczeniem – tłumaczy. (wytłuszczenie moje)
Jestem ciekaw jak cała sytuacja się rozwinie.

wtorek, 2 czerwiec 2009

Goldacre prawie za darmochę

Jeśli mieszkasz aktualnie w Anglii lub masz tam jakiś znajomych zrób sobie przysługę i kup "Bad Science" Bena Goldacre'a. Przy 60% zniżce płacicie £3,60. Warto. Tym bardziej, że to wydanie posiada wcześniej niepublikowany rozdział o kolesiu, który leczy HIV witaminami.

poniedziałek, 1 czerwiec 2009

Jaki szablon?

Nie mogę zdecydować się na blogowy szablon. Ktoś w komentarzach wspomniał, że czarno-biała kolorystyka męczy oczy. Jak uważacie? Blogger.com nie oferuje oszałamiającego wyboru w tej kwestii niestety. Co jakiś czas będę bawił się różnymi szablonami. Jeśli macie jakieś konkretne preferencje, dajcie znać.

X twierdzi, że p, choć tak naprawdę tak nie twierdzi, ale mi tak wygodniej

Od czasu do czasu zaglądam do "Europy", czasami znajduję tam jakiś ciekawy esej lub wywiad, czasami nie. Wczoraj zajrzałem i się nie mogłem nadziwić słowom prof. Zbigniewa Mikołejko, filozofa religii. W rozmowie na temat "Szatańskich urojeń" Davida Berlinskiego przypisuje ateistom twierdzenia i postulaty, które chyba sobie sam wymyślił:
Poznając rzeczywistość, posługujemy się przecież nie tylko rozumem w znaczeniu kartezjańskim, czyli odwołujemy się nie tylko do doświadczenia spełniającego rygory ścisłości. W poznawaniu świata uczestniczą również emocje, intuicja, wyobraźnia, wiedza potoczna, a nawet przesądy. Nowy ateizm neguje taki stan rzeczy, a więc nas okalecza, urąga naszemu człowieczeństwu.
Kto tak twierdzi? Na której stronie? W jakim programie? Pierwsze zdanie to truizm, drugie i połowa trzeciego to podręcznikowy przykład straw man'a. Mam wrażenie, że to prof. Mikołejko okalecza ateizm powtarzając stare i nieprawdziwe stereotypy. Nie wiem czy profesor w ogóle czytał Dawkinsa czy Hitchensa (rozumiem, że to pod ich kierunkiem padają owe chybione zarzuty), ale wmawianie, że negują oni emocje, intuicję czy wyobraźnię jest więcej niż nadużyciem. Nie mam też wątlpliwości, że Dawkins i Hitchens zgodziliby się, że jest również na świecie miejsce na wiedzę potoczną i przesądy, dopóki tej pierwszej się nie fetyszyzuje, a tej drugiej legitymizuje.

Inny bubel:
Tymczasem nowy ateizm chce po prostu wyeliminować religię jako przyczynę wszelkiego zła w dziejach ludzkości.
I znowu, z kim prof. Zbigniew Mikołejko tutaj polemizuje? Nikt (powtórzę - nikt) nie sądzi, że religia jest przyczyną wszelkiego zła. O kim tutaj mowa? Bo ja nie wiem. Jeśli nikt tak nie uważa, to po co w ogóle o tym wspominać i przypisywać komukolwiek tak idiotyczny pogląd?

Dwója z minusem.

piątek, 29 maj 2009

Zastrzyk dezinformacji? Część 2

W swojej książce "Człowiek globalny" prof. Maria Dorota Czajkowska-Majewska obwinia szczepionki za zwiększoną liczbę przypadków autyzmu wśród dzieci. Sugeruje też - a właściwie stwierdza - że szczepienia mogą być przyczyną zespołu nagłej śmierci niemowląt. Przywołuje tutaj dane rzekomo zebrane przez National Vaccine Injury Compensation Program:
Dane komputerowe zebrane przez Narodowy Program Kompensat Po Uszkodzeniach Poszczepiennych wykazały, że spośród 253 przypadków śmierci łóżeczkowej, w których wypłacono rekompensaty ponad 61 milionów dolarów, 224 przypadki, czyli 86% procent, były przypisane szczepieniom DPT.
Niestety brak przypisu uniemożliwia dotarcie do źródła tej informacji, choć można spekulować, iż prof. Czajkowska-Majewska oparła to stwierdzenie na przedruku pewnego artykułu z prasy popularnej, zamieszczonego później na jednej ze stron antyszczepieniowych (która pojawia się w przypisach książki przy innej okazji). Oto cytat z tej strony:
The computer records from the National Vaccine Injury Compensation Program, obtained by Gannett News Service using the Freedom of Information Act as part of a four-month study of federal immunization policy, reveal:

- Of 253 infant death cases awarded more than $61 million by the U.S. Court of Federal Claims in the 1990s under the compensation program, 224, or 86 percent, were attributed to vaccination with DTP, the diphtheria, tetanus and pertussis (whooping cough) shot. In these cases, mortality was originally attributed to SIDS in 90, or 40 percent, of them.
Proszę zauważyć, że wyrażenie infant death cases (przypadki śmierci niemowląt) zostało przetłumaczone przez autorkę jako śmierć łóżeczkowa. Samo źródło tej informacji jest również mało wiarygodne. Tabela National Vaccine Injury Compensation Program, która opisuje powikłania kwalifikujące się na odszkodowanie nawet nie wymienia zespołu nagłej śmierci niemowląt.

Przeciwnicy szczepień bardzo często uważają immunizację za przyczynę całego szeregu schorzeń i dolegliwości. Prof. Czajkowska-Majewska zdaje się podzielać ten pogląd. Oprócz autyzmu i zespołu nagłej śmierci niemowląt, szczepionki odpowiadają - jej zdaniem - również za wzrost zachorowań na astmę (str. 137), uczulenia (str. 137), upośledzenia umysłowe i ADHA (str. 137-138). Zdaniem autorki:
Wyniki badań świadczące o toksyczności timerosalu korelują z niezależnymi obserwacjami nauczycieli w wielu krajach, którzy twierdzą, że nigdy przedtem nie widzieli tylu psychoneurologicznie upośledzonych dzieci. (str. 141)
Oczywiście "(...) nie można wykluczyć, że istotnej części jest to populacyjny efekt nadmiaru szczepień i stosowania w nich timerosalu, jak również obecności różnych toksyn w środowisku" (str. 141). Spekulacji nigdy za wiele.

Timerosal (konserwant na bazie rtęci stosowany w niektórych szczepionkach) jest głównym podejrzanym prof. Czajkowskiej-Majewskiej. "Coraz liczniejsze dowody neurotoksyczności timerosalu" oraz zaprzestanie jego stosowania w dziecięcych szczepionkach w USA nie pozostawiają zdaniem autorki wątpliwości, co do winy szczepionkowego konserwantu. Niestety pani profesor nie wspomina, że timerosal jest od wielu lat obiektem intensywnych badań, które wskazują zupełnie na coś innego niż twierdzi autorka "Człowieka globalnego".

Można zapytać: a co z tymi "coraz liczniejszymi dowodami neurotoksyczności timerosalu"? Prof. Czajkowska-Majewska przywołuje dwa badania: jedno empidemiologiczne, autorstwa (bardzo) kontrowersyjnego duetu rodzinnego, panów Marka i Davida Geier, drugie, eksperymentalne z użyciem modelu zwierzęcego.

Praca Geierów jest prawdopodobnie częściowym autoplagiatem, w którym starają się wykazać, że po usunięciu timerosalu ze szczepionek dla dzieci liczba nowych przypadków zaburzeń neurorozwojowych zmalała. Swoją pracę oparli na analizie danych z the Vaccine Adverse Events Reporting System (VAERS), systemu dzięki, któremu można zgłaszać niepożądane działania szczepionek. Problem w tym, że zgłoszenia te nie podlegają weryfikacji i mogą być składane przez każdego. System ten zawiera więc przypadki rzeczywistych powikłań poszczepiennych, ale także przypadki problemów zdrowotnych, które nie mają nic wspólnego ze szczepieniami. VAERS jest systemem wczesnego ostrzegania i w żadnym wypadku nie może być stosowany jako punkt wyjściowy do badań epidemiologicznych, o czym zresztą mówi sama strona VAERS. Do legendy przeszła już prowokacja Jamesa R. Laidlera, lekarza, który zgłosił do VAERS fakt, że szczepionka przeciw grypie zamieniła go w Hulka (tak, tego Hulka). Zgłoszenie zostało przyjęte. Gdyż zgłoszenie było tak nieprawdopodobne, VAERS skontaktował się z Laidlerem z prośbą czy mogą usunąć jego zgłoszenie. Uzyskali zgodę osoby zgłaszającej, która była niezbędne do usunięcia wpisu. Co gorsza dla Geierów (i prof. Czajkowskiej-Majewskiej) istnieją rzetelne badania, które wskazują jasno na fakt, że pomimo wycofaniu szczepionek z timerosalem liczba przypadków autyzmu stale rośnie. Autorka "Człowieka globalnego" przywołuje w przypisach trzy inne prace Geierów, wszystkie oparte na bazie danych VAERS. O pracach naukowych, które nie są jej na rękę nie wspomina.

Drugie badanie, na zwierzęcym modelu, na które powołuje się prof. Czajkowska-Majewska posiada ograniczenia metodologiczne, co sprawia, że prosta ekstrapolacja wyników z myszy na ludzi jest nadużyciem. W badaniu tym trzem grupom myszy podawano timerosal, tak, aby odzwierciedlić dziecięcy kalendarz szczepień. Negatywny wpływ timerosalu wykazała tylko jedna grupa myszy, które pochodziły ze szczepu genetycznie podatnego na choroby autoimmunologiczne. Na marginesie warto dodać, że niektórzy komentatorzy zwrócili uwagę, że jedną z grup finansujących to badanie była organizacja SafeMinds. SafeMinds w swoich własnych słowach:
SafeMinds pracuje agresywnie nad edukacją agencji rządowych, ustawodawców, producentów i sprzedawców w sprawie badań naukowych dotyczących rtęci znajdującej się w środowisku i w lekach oraz co do potrzeby jej usunięcia ze wszystkich ludzkich wyrobów.
Chyba nie trzeba pisać jak SafeMinds zapatruje się na temat timerosalu i autyzmu?

W innym miejscu (str. 138-139) prof. Czajkowska-Majewska powołuje się też na artykuł Roberta F. Kennedy'ego Jr. pt. "Deadly immunity" z 2005 r., w którym syn zamordowanego prezydenta Stanów Zjednoczonych miał odkryć spisek przemysłu farmaceutycznego i rządu USA. Spisek ten miał na celu zataić przed społeczeństwem prawdę o tragicznych skutkach szczepień. Zmowa ta okazała się istnieć jedynie w głowie autora, który naciągając fakty i odwołując się do strachu i niewiedzy czytelników starał się przekonać ich, że to rtęć w szczepionkach jest odpowiedzalna za epidemię autyzmu. Kennedy do dzisiaj pozostaje gorącym orędownikiem wielu twierdzeń powtarzanych przez ruch antyszczepionkowy. Wątek spiskowy jest też bardzo mocno zaznaczony w książce prof. Czajkowskiej-Majewskiej. Autorka odwołując się do niechęci wobec dużych koncernów farmaceutycznych, medycznego establishmentu i władzy kreuje wizję świata, w którym wszelkie działania tych ośrodków są nacechowane złą wolą i chęcią krzywdzenia i zarabiania na cierpieniu zwykłych ludzi.

czwartek, 28 maj 2009

Evo lektury

Jakiś czas temu skończyłem "Why evolution is true" Jerry'ego A. Coyne'a. Świetna rzecz. Tym bardziej jestem ciekaw nowego Dawkinsa ("Najwspanialsze przedstawienie w dziejach świata. Świadectwa ewolucjii", zapowiedź Cis, oby 2009, zapewne z ohydną okładką, jak nakazuje cisowska tradycja) i tego jak te dwie książki wypadną w porównaniu. Temat ten sam i na dodatek filozoficznie im bardzo blisko. Na dodatek Coyne poprzeczkę zawiesił bardzo wysoko.

W międzyczasie wgryzłem się w "Dar Karola Darwina dla nauki i religii" Francisco J. Ayali i o ile książka jako wprowadzenie w zagadanienia ewolucyjne bardzo mi się podoba, to filozoficznie zajeżdża NOMĄ na kilometr. Nie moja szkoła, ale co kto lubi.

środa, 27 maj 2009

Zastrzyk dezinformacji? Część 1

Państwowy Instytut Wydawniczy wydał niedawno książkę "Człowiek globalny. Globalizacja, ewolucja, historia kobiet, neuropolityka, neuroekonomia, kryzys ekologiczny", autorstwa prof. Marii Doroty Czajkowskiej-Majewskiej, która kieruje Katedrą Marii Curie Unii Europejskiej przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Książka pani profesor ukazała się w renomowanym wydawnictwie, jako część Biblioteki Myśli Współczesnej, serii o długiej i chlubnej historii.

Prof. Czajkowska-Majewska była organizatorem omawianej przeze mnie kontrowersyjnej konferencji na temat związku między szczepieniami i autyzmem. Może pamiętacie też, że wspomniałem o liście protestacyjnym skierowanym do pani profesor przez Polskie Towarzystwo Wakcynologii, w którym zarzuca się jej brak obiektywizmu, pomijanie niewygodnych faktów i wprowadzanie w błąd pacjentów i rodziców.

Niestety identyczne zarzuty należy skierować pod adresem najnowszej książki prof. Czajkowskiej-Majewskiej, a konkretnie krótkiego rozdziału pt. "Zastrzyki kalectwa?". Uprzedzam, że jestem po lekturze tylko i wyłącznie tego konkretnego rozdziału i nie jest moim celem recenzowanie książki jako całości.

Omówienie twierdzeń prof. Czajkowskiej-Majewskiej podzielę na części, które będę publikował, co kilka dni. Zachęcam też Was do lektury tej książki i własnej krytycznej analizy. Podzielcie się swoimi uwagami w komentarzach na Modnych Bzdurach lub na swoim własnym blogu. Jeśli nie chcesz kupować książki, napisz na mój adres mejlowy - chyba będę mógł Tobie pomoć.

Na 9 stronach swojej książki prof. Czajkowska-Majewska zdołała zmieścić kilkanaście - moim zdaniem - zdyskredytowanych twierdzeń na temat rzekomego związku między szczepieniami a autyzmem. Przedstawię kilka z nich i postaram się pokazać, że autorka "Człowieka globalnego" w sposób bezkrytyczny powtarza nieprawdziwe lub nieuzasadnione twierdzenia zachodnich przeciwników szczepień.

Na początek ten oto fragment:
W ostatnim dwudziestoleciu dramatycznie wzrosła liczba przypadków autyzmu prawie na całym świecie. Mówi się wręcz o epidemii. (...) Analizy statystyczne wykluczyły możliwość wytłumaczenia epidemii autyzmu samym tylko udoskonaleniem diagnozy. (str. 135)
Chociaż pojęcie "epidemii autyzmu" funkcjonuje w dyskusjach na temat tego schorzenia, brak przypisów uniemożliwia jednak zweryfikowanie twierdzenia, że "analizy statystyczne wykluczyły możliwość wytłumaczenia epidemii autyzmu samym tylko udoskonaleniem diagnozy". Wielu autorów polemizuje z tym terminem i wskazuje m.in. właśnie na udoskonalenie diagnozy, jako wiodącą przyczynę większej liczby notowanych przypadków autyzmu. "Co jest przyczyną tej epidemii?", zapytacie. Oto odpowiedź ze str. 135-136:
Coraz więcej danych zebranych przez naukowców i lekarzy z całego świata wskazuje na to, że głównym winowajcom mogą być tu szczepionki. Na tę poszlakę jako pierwszy w latach dziewiędziesiątych uwagę zwrócił brytyjski pediatra Andrew Wakefield (...) Publikacje naukowe Wakefielda dotyczące szczepionkowej hipotezy autyzmu odbiły się głośnym echem w popularnych mediach.
Po tym fragmencie następuje opis rzekomych prześladowań ze strony władz brytyjskich jakie musiał znosić Wakefield, co zmusiło go do emigracji do USA. W USA właśnie, a także w innych krajach niezależni badacze - zdaniem prof. Czajkowskiej-Majewskiej - mieli potwierdzić hipotezy Wakefielda.

Nawet nie wiem, gdzie zacząć. Po pierwsze, stwierdzenia, że coraz więcej badań wskazuje na szczepionki, jako na przyczynę autyzmu jest o tyle zaskakujące (eufemizm), że jest zupełnie na odwrót. Badanie po badaniu naukowcy w wielu krajach nie znajdują związku przyczynowo-skutkowego między szczepieniami i występowaniem autyzmu. Jak się przekonamy później ten paradoks ten może wynikać z faktu, że prof. Czajkowska-Majewska za autorytety obrała sobie ludzi, którzy choć często posiadają wykształcenie medyczne i tytuły naukowe, funkcjonują na obrzeżach nauki i są postrzegani jako naukowi renegaci. Najlepszym przykładem niech będzie tutaj choćby historia wspomnianego dr Wakefielda. Wersja przedstawiona przez prof. Czajkowską-Majewską bardzo odbiega od tej oficjalnej według, której dopuścił się on całej listy naukowych i etycznych nadużyć. Przeczytajcie sobie świetne streszczenie sprawy Wakefielda autorstwa Migg czy choćby moją krótką notkę i zadajcie sobie pytanie czemu czytelnicy książki "Człowiek globalny" muszą zadowolić się osłodzoną i naciąganą wersją.

Innym autorytetem prof. Czajkowskiej-Majewskiej w dziedzinie powikłań poszczepiennych jest dr Viera Scheibner, której badanie epidemiologiczne miało rzekomo ujawnić, że większość przypadków zespołu nagłej śmierci niemowląt miała miejsce w kilka godzin lub dni po szczepieniach (str. 136). Oczywiście z książki nie dowiemy się, że dr Scheibner jest z wykształcenia - uwaga - mikropaleontologiem, a w świecie medycyny funkcjonuje jedynie jako obiekt żartów. Odstawcie PubMed na bok - jak wynika z przypisów rewolucyjne badanie dr Scheibner zostało opublikowane w jej własnej książce. Jacyś chętni? Na temat prawdziwych prac naukowych próbujących ustalić istnienie związku między zespołem nagłej śmierci niemowląt i szczepieniami można poczytać na stronach the Centers for Disease Control and Prevention. Wynik badań? Brak związku.